– Dobrze - zgodziła się Lobelia. - Ognisko wieczorem. A w budynku... proponuję rozsypać mąkę przy każdym z kominków i wszędzie tam, gdzie znaleziono ślady włamywaczy... Jeżeli tej nocy również przyjdą, to może uda nam się ustalić, którędy dostają się do środka? Oczywiście, potem wszystko sprzątniemy, prawda? - spojrzała na pozostałych z ich gromadki.
– A co do tego, jak Gerontius miałby coś ukryć w Domu Mathom... Jeżeli ktoś mógł podrzucić kurę, to czemu nie maczugę? My, szanujące się hobbity, nie spodziewamy się, by ktoś chciał takie psikusy robić. To i nic dziwnego, że łatwo nam przeoczyć takie psikusy i knowania. Podobno, żeby złapać złodzieja, trzeba myśleć jak złodziej...
– Cóż, jeżeli jesteśmy zgodni, co do ogniska, pójdę zająć się sprawunkami. Oprócz mąki, zakupię ziemniaków. Takie z ogniska, z chrupiącą skórką i odrobiną soli... a jeszcze lepsze są, gdy się je ponakłuwa kminkiem....
– A rano... rano może przyniesie nam rozwiązania, lub przemyślenia...